Blog HealthThink

Zagraniczne kampanie społeczne - lepsze od polskich?

Autor: Jan Kowalski kampanie społeczne, kampanie edukacyjne
17.01.2014
Zagraniczne kampanie społeczne - lepsze od polskich?

„Alicia Keys is dead”, „Lady Gaga is dead”, “Serena Williams is dead”! Gwiazdy ogłosiły swoją śmierć… na portalach społecznościowych.

 

„Digital Death” („Cyfrowa śmierć”), czyli uśmierceni w szczytnej idei.

1.12.2010 r. ukazały się zdjęcia znanych celebrytów i celebrytek w trumnach. Wśród nich: Alicia Keys, Lady GagaElijah Wood, Kim KardashianJustin Timberlake i wielu innych. Jak się okazało gwiazdy zostały uśmiercone jedynie dla swoich fanów, śledzących ich wpisy na portalach społecznościowych, takich jak Facebook i Twitter. Po co zorganizowano taką akcję? Cel był szczytny. Chodziło o zebranie miliona dolarów na walkę z HIV/AIDS w Afryce i Indiach zaledwie w ciągu 2 – 3 dni. Gwiazdy umarły dla swoich fanów na portalach społecznościowych do czasu, aż zebrana zostanie wspominana kwota. Ich „śmierć” oznaczała brak nowych wpisów, komentarzy i zdjęć na oficjalnych profilach gwiazd.

„Digital Death” („Cyfrowa śmierć”), zrealizowana została dla organizacji Keep a Child's Alive jako część kampanii "Buy Life". Jak się jednak okazało, akcja nie przyniosła oczekiwanych efektów tak szybko, jak zakładano. Po 5 dniach zebrano jedynie 300 tys. dolarów. Kampania zakończona została sukcesem dopiero 12 dnia, kiedy to milioner i filantrop Stewart Ruhr podarował fundacji 500 tys. dolarów!

W mediach zaczęto zastanawiać się, dlaczego posłużenie się wizerunkiem wybranych gwiazd okazało się mało skuteczne. Zwracano uwagę, że odstraszać mogła minimalna kwota, jaką należało wpłacać, tj. 10 dolarów. Podkreślano także, że celebryci, którzy mieli zachęcać do wpłacania, pisali apele w 3 osobie i bez wystarczającego zaangażowania. Poza tym promowane były wizerunki głównie 2 gwiazd: Alicii Keys i Kim Kardashian. Z pewnością hipotez na temat przyczyn zbyt małego zainteresowania kampanią jest sporo. A może nie należy doszukiwać się drugiego dna, tylko wyciągnąć wnioski i wziąć poprawki na przyszłość przy organizowaniu kolejnych, tego typu akcji?

„Drinking pure fat”

Kampania ma uświadomić w dobitny sposób, co tak naprawdę pijemy, decydując się na słodkie, gazowane napoje. Spot przedstawia mężczyznę pijącego ze szklanki pełnej… tłuszczu.

Autorzy przekonują, że pijąc dziennie 1 puszkę, gazowanego napoju, można przytyć 10 funtów (czyli ok. 5 kg) w ciągu roku.  Proponują, by niezdrowe napoje zamienić na wodę, także sodową lub niskotłuszczowe mleko. Nie bez kozery kampanię przygotował Departament Zdrowia i Higieny Psychicznej Miasta Nowy Jork. Amerykanie walczą z problemem nadwagi i otyłości od długiego czasu. Kampania z pewnością wywołuje obrzydzenie i niesmak. Pytanie, czy to tylko chwilowe odczucie, czy może kampania ma szansę zmienić mentalność nie tylko Amerykanów? Złe nawyki żywieniowe zmieniać jest przecież bardzo trudno, zwłaszcza w społeczeństwie, w którym fast – foody są codziennym sposobem odżywiania.

„Bloody Cigarettes”

„Bloody Cigarettes” to kampania antynikotynowa, choć zaczyna się niewinnie. Dwie kobiety siedzą w kawiarni i rozmawiają. Nagle jedna schyla się do torebki i wyjmuje zaciśniętą pięść, którą uderza się w twarz. Koleżanka podkłada jej talerzyk pod brodę, aby krew nie kapała na stół, po czym pyta, czy też może dostać uderzenie. Następnie do kobiet podchodzi kelner i wskazuje palarnię. Kobiety wchodzą do pomieszczenia, w którym różne osoby rzucają się na siebie, szarpią i biją.  Końcowe pytanie zmusza do refleksji - "Do you really need a hit along with your coffee?" ("Czy naprawdę potrzebujesz uderzenia przy kawie?”), tzn. czy palacz rzeczywiście potrzebuje atakować samego siebie?

 

 Autorzy porównują palenie do aktu agresji i autoagresji. Mocny i sugestywny przekaz. Jednak oglądając spot po raz pierwszy, można nie odczytać jego przekazu prawidłowo. Kapiąca krew, bijący się ludzie… dopiero końcowy napis „smoking area” na pomieszczeniu, do którego wchodzą kobiety wskazuje na to, że chodzi o palenie. W kampaniach społecznych z reguły chodzi właśnie o to, by zakończenie było zaskakujące, kontrowersyjne lub szokujące. Musi być jednak spełniony jeszcze jeden ważny warunek: przekaz musi być jasny i czytelny. Wydaje się, że czegoś  brakuje tej kampanii, mimo, że tytuł „Bloody Cigarettes” jest trafnie dobrany.

"Anti-Tabac"

Kampanie antynikotynowe to chyba jedne z najpopularniejszych akcji, jeśli chodzi o profilaktykę, uzależnienia oraz promocję zdrowia. Twórcy starają się konstruować swój przekaz w coraz to bardziej szokujący sposób. Było już porównanie palenia do aktu autoagresji, tym razem mamy podtekst seksualny.

Kampania ruszyła w lutym we Francji i natychmiast spowodowała medialne zatrzęsienie. Reklamy przedstawiają młodych ludzi, którzy klęczą przed mężczyzną w dwuznacznej sytuacji, tyle, że w ustach mają papierosa. Hasło to: "Palenie robi z ciebie niewolnika nikotyny"

Według francuskiego stowarzyszenia "Droits des Non Fumeurs" (DNF) ("Prawa niepalących"), palenie papierosów, powinno kojarzyć się z niewolnictwem i uległością, stąd taka forma przedstawienia problemu.

Kampania wywołała skandal we Francji i została wstrzymana w emisji reklam drukowanych. Zestawienie jest mocne, być może za mocne. Jak twierdzą niektórzy, tak silny przekaz sprawił, że sam problem palenia papierosów zszedł na drugi plan. Cel kampanii nie do końca został osiągnięty.

Komentarze: